Nowy rok to idealny czas na podjęcie kolejnego kulinarnego wyzwania, w tym przypadku chodzi o domowy, tradycyjny chleb pszenny. Do tej pory poszukiwałam przepisu na chleb, który byłby na tyle prosty i szybki, aby móc upiec go chociażby raz na tydzień, nie zapominając oczywiście przy tym o walorach smakowych i estetycznych. Myślę, że znalazłam recepturę idealną, którą zaraz się z Wami podzielę.
Składniki na jeden bochenek:
- 450 g mąki tortowej
- 250 g mąki pszennej pełnoziarnistej
- 2 płaskie łyżeczki soli
- 1,5 łyżeczki cukru
- 30 g świeżych drożdży
- 300 ml ciepłej wody
- 150 ml mleka 3,2%
- 25 g masła
- 1 jajko do posmarowania wierzchu naszego chleba
Przygotowanie:
- Mąki przesiać do dużej miski, dodać sól, masło, cukier i drożdże.
- Zagotować wodę. Do miski przelać 300 ml zagotowanej wody i dolać do niej 150 ml zimnego mleka. Po zmieszaniu uzyskamy idealną temperaturę roztworu. (Zbyt ciepła woda może spowodować, że mąka się zaparzy, przez co ciasto nie urośnie.)
- Wlewamy wodę z mlekiem do pozostałych składników i wyrabiamy ciasto. W razie potrzeby, jeśli masa chlebowa klei się nam do rąk dodajemy nieco mąki.
- Gotowe ciasto odstawiamy w ciepłe miejsce do wyrośnięcia na ok. 30 min.
- Wyrośnięte ciasto nieco odgazowujemy delikatnie je ugniatając i formujemy z niego okrągły bochenek, który przekładamy na blachę wyłożoną papierem do pieczenia.
- Wierzch chleba nacinamy nożem i smarujemy rozbełtanym jajem.
- Uformowane na blaszce ciasto na chleb ponownie odstawiamy w ciepłe miejsce na ok. 30 min., by znów nabrało nieco obfitszych kształtów, po czym wkładamy je do nagrzanego do 230 stopni piekarnika.
Pieczenie:
Nasz chlebek pieczemy najpierw 10 min. w temperaturze 230 stopni z termoobiegiem, po tym czasie zmniejszamy temperaturę do 200 stopni i pieczemy przez kolejne 25 min.

Jest to wypiek, z którego jestem bardzo dumna. Sprawiłam moim chlebem radochę 6 osobom, które włącznie ze mną się nim zajadły. Cudem udało mi się uratować jedną kromkę w celach eksperymentalnych, gdyż jestem ciekawa jak ten chleb będzie smakował po powiedzmy dwóch dniach od upieczenia. Nawet mój tata specjalnie zadzwonił do mnie tylko po to, aby pochwalić wypiek i powiedzieć, że to najlepszy chleb jaki jadł. Spróbujcie sami, a podejrzewam, że reakcja Waszych najbliższych będzie podobna.



